
3 najbardziej kosztowne błędy reklam
Opublikowano: 2010-08-26 17:27:00
Tworząc reklamy i oferty, właściciele firm, marketerzy a nawet
copywriterzy popełniają błędy, które przynoszą firmie wyłącznie
rozczarowanie z nieudanej kampanii.
Jeśli kiedykolwiek dotknął Cię ten problem, to ten post jest właśnie dla Ciebie.
Początkowo
chciałem opisać, jakie elementy mają wpływ na obniżenie skuteczności
ofert, a w szczególności ofert internetowych, w których się
specjalizuję. Jednak postanowiłem zrobić coś innego.
Zadałem sobie pytanie:
Jakie, notorycznie popełniane błędy można wyeliminować, żeby podnieść skuteczność każdej formy reklamy?
Dlatego
niezależnie czy to banner internetowy, czy ulotka, reklama w radiu czy
telewizji, oferta na stronie www czy plakat - udało mi się wyodrębnić 3
błędy, które bardzo często decydują o niepowodzeniu kampanii.
Sam
popełniałem te błędy i - prawdopodobnie - nadal zdarza mi się o czymś
zapomnieć. Dlatego napisałem ten krótki artykuł. Wielokrotnie
doświadczałem rozczarowań i pragnę Ci ich oszczędzić.
Na pierwszy
rzut oka będą one dla Ciebie oczywiste. Zastanów się jednak ile
przedsięwzięć, w których brałeś udział lub które dopiero planujesz, były
lub będą wolne od poniższych błędów.
Zaczynamy ...
BŁĄD NR 1 - Brak ekscytującej okazji
Jeśli
uważasz, że Twój 5% rabat to ogromna zachęta dla klienta, która wyrwie
go sprzed telewizora, by się ubrał w zimowy poranek i popędził do
Ciebie, to się mylisz.
Ekscytujące może być 70% rabatu albo rzecz o wartości 300 zł za 1 zł.
Pamiętam
dobrze moją konsternację kilka lat temu, kiedy brałem udział w promocji
nowego semestru w szkole językowej. Zespół, z którym pracowałem
stworzył wtedy gigantyczną jak na warunki 170 tysięcznego miasta.
Zaplanowaliśmy
wszystko w szczegółach: reklamy radiowe, plakaty, ulotki, eventy,
reklamy zewnętrzne, reklamy w gazetach, artykuły sponsorowane, oferty na
stronie www i wiele innych form.
Nasze 10% rabatu dla klientów, którzy powołają się na konkretną reklamę, wydawało się wtedy rozsądnym rozwiązaniem.
Jak
zapewne wiesz, celem każdej szkoły językowej jest przyciągnięcie jak
największej liczby osób we wrześniu po to, by zachęcić do odwiedzenia
siedziby w celu zrobienia testu umiejętności albo zapisu na kurs od
podstaw.
Ostatecznym celem jest wypełnienie wszystkich zaplanowanych grup w nowym semestrze.
Nawet
sobie nie wyobrażasz, jaka była nasza konsternacja, kiedy w trakcie
"kampanii wrześniowej" zobaczyliśmy reklamę jednej z konkurencyjnych
szkół:
"We wrześniu: KAŻDY KURS ZA ZŁOTÓWKĘ"
Nie trzeba
było wiele myśleć, żeby stwierdzić, że ta reklama przyciągnie setki
zainteresowanych. Powtarzając ten spójny przekaz, młoda szkoła
doświadczyła ogromnego ruchu w interesie i spożytkowała go znakomicie,
odbijając się finansowo później. Dzięki tej akcji związała ze sobą rzesze nowych kursantów, z
których znaczna część pozostała ze szkołą na wiele semestrów.
Dlatego lekcja nr 1 brzmi:
Twoja oferta powinna zawierać ekscytującą okazję
Oczywiście
owa okazja nie powinna Cię zrujnować. Jeśli dasz nowym klientom ogromny
rabat, zaplanuj ile pieniędzy ostatecznie zostawi u Ciebie średnio
jedna osoba.
Warto skorzystać tu z taktyki CLV (consumer lifetime value - długoterminowa wartość klienta).
Najbardziej powszechnie korzystają z niej sieci komórkowe wiedząc, że
każda złotówka zostawiona przez klienta za dobry telefon, jest warta nawet kilka tysięcy zł.
Ekscytująca okazja czyni Twoją ofertę,
ofertą nie do odrzucenia. Dzięki temu przyciągasz rzesze
zainteresowanych, a wśród nich - Twoich wiernych klientów.
BŁĄD NR 2 - Kierowanie reklamy do ogółu
Zakładając,
że Twoje reklamy mają moc przyciągania, należy się zastanowić, czy
rzeczywiście przyprowadzą do Twojej firmy klientów, czy raczej
przypadkowy tłum.
Wiele osób tworzących reklamy wpada w pułapkę
"dotarcia do jak największej liczby osób". Problem tkwi w tym, że jeśli
kierujesz komunikat do wszystkich, to w dużo mniejszym stopniu działa on
na Twoją ścisłą grupę docelową.
Twoje reklamy mają wyłowić
zainteresowanych kupnem z masy innych osób. Można to zrobić zwracając
się wprost do przedstawicieli grupy docelowej. Jeśli Twoja grupa to
właściciele firm, to dlaczego w reklamie nie użyć zwrotu: "Drogi
Przedsiębiorco" albo "Jeśli masz firmę, to ...".
Wyobraź sobie,
że występujesz przed widownią składającą się z 10 tysięcy osób. Twoim
zadaniem jest zwrócenie uwagi wszystkich o imieniu Maciek i zaproszenie
ich na scenę. Jeśli skierujesz komunikat do ogółu, nie używając imienia,
czy uda Ci się wyłowić z widowni więcej Maćków niż mówiąc po prostu
"Zapraszam wszystkich o imieniu Maciek na scenę"? Nie sądzę.
Podobnie
jest z klientami. Jeśli dysponujesz precyzyjnie określoną grupą
docelową i potrafisz ją co najmniej nazwać, to Twoja reklama będzie o
wiele bardziej skuteczna od takiej, która mówi do wszystkich.
Marketerzy
na wysokim poziomie znają potrzeby i zachowania swoich klientów lub
starają się je zbadać. Dzięki temu, oprócz wyłowienia odpowiednich osób z
tłumu, mówią do nich właściwym językiem - językiem ich potrzeb i
zwyczajów.
BŁĄD NR 3 Brak akcji albo zbyt wiele akcji
Nawet najlepsza reklama będzie bezużyteczna, jeśli nie umieścisz w niej jednej, wyraźnej akcji, którą ma wykonać klient.
Reklamę
tworzy się po to, by prowadzić odbiorcę do celu. Ten cel ma być dla
niego tak wyraźny, że jeśli przekona się do Twojej propozycji, nie
będzie miał wątpliwości, co zrobić.
Najgorszą z możliwych sytuacji jest brak akcji. Reklama jest wtedy właściwie bezużyteczna.
Reklama
jako narzędzie pozyskania klientów, nie spełni swojej roli, jeśli tylko
przedstawia produkt czy usługę pokazując jej korzyści - i na tym koniec. Nawet jeśli
komukolwiek uda się wzbudzić pragnienie danego produktu, należy również
powiedzieć jak go zdobyć.
Niektórzy za wystarczającą akcję
uważają zdania typu: "Zadzwoń pod nr XY", "Kliknij tutaj". Są to tzw.
puste akcje, bo nie zawierają pożądanej czynności, jaką ma wykonać
klient. Akcja z prawdziwego zdarzenia mówi: "Zadzwoń pod XY i umów się
na spotkanie", czyli dokładnie wskazuje cel jaki niesie reklama (np.
jeśli celem było umówienie się na spotkanie).
Drugim błędem
dotyczącym akcji jest kreowanie kilku akcji w jednym przekazie
reklamowym. Bardzo często popełnia się ten błąd w mailingach
reklamowych. Daje się klientowi pozorny wybór pomiędzy: "Zobacz więcej",
"Zamów" lub "zadzwoń i porozmawiaj z konsultantem". Tymczasem
zdezorientowany czytelnik nie robi nic.
Jedna, oczywista dla klienta akcja to podstawa
handlu. Czy na spotkaniu sprzedażowym z klientem, podczas finalizacji
transakcji wypowiesz zdanie: "Następnym krokiem jest podpisanie formularza
zamówienia tutaj albo może Pan wziąć ode mnie katalog i poczytać sobie
więcej". Oczywiście skończysz na pierwszej części, bo jak na dłoni
widać, że alternatywne rozwiązanie to strata zamówienia. Jednak w
reklamie jakimś sposobem o tym zapominamy.
Jeśli masz jakieś doświadczenia lub przemyślenia na ten temat, zostaw proszę komentarz.
Autor: grzegorz