
5 lekcji reklamy od Claude Hopkinsa
Opublikowano: 2011-07-22 10:36:00
Artykuł napisał
Łukasz Kamiennik
***
Claude Hopkins był jednym z
największych ludzi reklamy. Powtarzał, że reklama jest wyłącznie po to, by
sprzedawać towary i usługi, przez co jej skuteczność można oceniać po ilości
sprzedaży, jakiej dokonuje.
Pracował dla wielu agencji reklamowych. W wieku 41 lat
został zatrudniony przez Alberta Laskera (z Lord & Thomas) za pensję
$186,000 rocznie — co w przeliczeniu na dzisiejszą wartość złotówki wynosi około
10,1 miliona złotych.
W przeciwieństwie do innych copywriterów, Hopkins ZAWSZE
robił bardzo głęboki research (badanie produktu, rynku i potencjalnego
kupującego), przez co potrafił stworzył niezwykle skuteczny tekst, dający bardzo
mocne powody-dlaczego potencjalny klient powinien dokonać zakupu.
Hopkins wierzył, że dobry produkt ma wystarczającą siłę
sprzedażową sam w sobie. I jest to pierwsza lekcja, jakiej nauczył się w
reklamie …
Lekcja #1:
Daj produktowi się sprzedać
Pierwszą lekcję reklamy odebrał
będąc 12-letnim chłopcem. Kiedy jego matka została wdową, musieli wraz z
rodzeństwem pomóc utrzymać rodzinę. Jedną z rzeczy, jaką wytwarzali była pasta
do czyszczenia srebra. Formowali ją w kostki, następnie ładnie pakowali, po
czym Claude sprzedawał ją po zajęciach szkolnych.
Hopkins odkrył, że kiedy spotyka gospodynie domowe i mówi
im o paście stojąc w drzwiach, sprzedaje w 1 domu na 10. Kiedy z kolei wchodzi
do pokoju i czyści trochę srebra, sprzedaję w 9 domach na 10.
Nauczył się w ten sposób, żeby pozwolić produktowi, by
sprzedawał się… sam. Rozdawał odtąd prawdopodobnie więcej bezpłatnych próbek i
darmowych opakowań, niż jakikolwiek inny człowiek. Nigdy więcej nie pomyślał, by
zaczynać kampanię reklamową bez próbek podobnie, jak nie pomyślałby o
sprzedawaniu towarów bez próbek, chodząc od domu do domu jako akwizytor.
Jednak w późniejszym czasie Hopkins nauczył się, że
rozdawanie próbek, o które się nie prosiło, czyni więcej szkody, niż
pożytku. Obniża wartość produktu i sprawia, że traci on poszanowanie ze strony
ludzi. Nigdy więc nie dawał próbek, jeśli ktoś o nią nie poprosił. Dawał je wyłącznie
tym osobom, które czytali jego historyjkę w tekście reklamowym i które są
wystarczająco zainteresowane, by napisać z prośbą o jej wysłanie.
Często oferował duże opakowania, lecz nigdy w sposób,
który obniża wartość danego produktu. Kupował od sprzedawcy to opakowanie
i płacił mu cenę, jaką sobie życzył. Kryje się za tym ogromna
psychologiczna różnica. Trudno ludziom kupić produkt, który swego czasu był
bezpłatny. Kupić z kolei produkt i zapłacić za niego pełną cenę po to, by ktoś
mógł go spróbować, robi pozytywne wrażenie na odbiorcy. Taki produkt,
oczywiście, musi być doskonały. W przeciwnym razie skazujemy się na kłopoty.
Lekcja #2:
Zaoferuj upominek … daj powód … wzbudź ciekawość
Drugą lekcję reklamy odebrał mając
dwadzieścia lat. Pisał reklamy dla wielu detalicznych sprzedawców. Wyroby
aluminiowe zaczynały być wtedy modne. Wyspecjalizował się w tym, bo czuł, że
powinno się ono znaleźć w każdym domu, tymczasem znajdowało się w bardzo
niewielu.
Odkrył, że reklamy zapraszające kobiety na pokazy wyrobów
aluminiowych dawały niewielki odzew przy wysokim koszcie jego uzyskania. Kiedy
z kolei zaoferował upominek za przybycie w jakimś określonym dniu, uzyskiwał
szybką reakcję i zyskiwał dwudziestokrotną oszczędność wydatków na każdą osobę
opłaconą tym upominkiem.
Zamiast mówić kobietom „Przyjdź kiedy chcesz”, ustalał
określoną godzinę i dzień. Drukował w reklamie przypominacz, który można było
wyciąć, by nie zapominała.
W celu zapewnienia sobie sprawdzenia przez potencjalnego
klienta produktu, Hopkins oferował jakiś prezent lub inną zachętę, co okazało
się redukować koszt pozyskiwania klientów.
W niedługo po tym, Hopkins odkrył, że może zwiększyć
rezultaty czterokrotnie, nie mówiąc, czym jest prezent lub upominek! Wniosek
płynie z tego następujący: Ciekawość jest silniejszym motywatorem niż po prostu
prezent.
Lekcja #3:
Udramatyzuj temat, kiedy tylko można
Kolejna lekcja, jakiej się
nauczył pochodzi z reklamy tłuszczy roślinnych. Robił bardzo niewielkie
postępy, mówiąc jedynie o tłuszczach roślinnych, przeciwstawiając je tłuszczom
zwierzęcym. Wiedział, że jeśli nie zrobi czegoś, co poskutkuje dobrymi
rezultatami, może stracić swoją pracę.
Kazał wobec tego w domu towarowym w Chicago upiec
największe ciasto na świecie. Upieczono je właśnie na tych tłuszczach
roślinnych, które miał rozreklamować.
Reklamował je jak cyrk, co sprowadziło ponad sto tysięcy
kobiet w ciągu jednego tygodnia, które przyszły zobaczyć olbrzymie ciasto. Hopkins
zaserwował im próbki. Zaoferował następnie nagrody dla tych osób, które kupią
tłuszcz danego dnia.
Akcja okazała się olbrzymim sukcesem. Sprzedaż tłuszczu
roślinnego zaczęła przynosić zyski w ciągu jednego tygodnia. Niedługo potem,
upieczono podobne ciasta w wiodących sklepach w setce miast, co uczyniło
produkt sukcesem na skalę światową.
W ten sposób, Claude Hopkins uratował swoją pracę,
zwiększył reputację i nauczył się następującej lekcji: Aby udramatyzować
temat, kiedy tylko się da.
Lekcja #4:
Ludzie czytają wszystko, co ich interesuje
Lekcji pisania tekstów udzieliła
Hopkinsowi reklama wysyłkowa. Tworzył nocami reklamy dla różnych produktów. Miał
czarno na białym rezultaty każdej z nich. Odkrył, że każda marnotrawiona
przestrzeń podwyższa jego koszty. Na przykład, użycie nieprzydatnej ilustracji,
zajmującej 1/3 strony podwyższało koszty o… całe 50%.
Użycie dwukrotnie większej czcionki również podnosiło
koszty uzyskania odpowiedzi o połowę.
Nauczyło go to ekonomii przestrzeni. Odkrył, że ludzie
czytają wszystko, co jest napisane czcionką 8-punktową (lub mniejszą) pod
warunkiem, że jest to dla nich interesujące. Odkrył, że większa czcionka wcale
nie dawała większej ilości czytelników.
Podobnie ilustracje.
Ludzie czytają reklamy tak, jak wszystko inne, ponieważ
temat jest dla nich interesujący. Decyzję o przeczytaniu danego tekstu
podejmują na podstawie nagłówka — obojętnie, czy jest to reklama czy zwykły
artykuł.
Jak twierdzi Hopkins w swoich książkach, uratował
reklamodawcom miliony dolarów dzięki zasadzie ekonomii przestrzeni,.
Lekcja #5:
Odwołuj się poprzez nagłówek
do profilu potencjalnego klienta
Hopkins odkrył, że nagłówki są
niezwykle różne w swojej sile sprzedażowej. Pewna reklama może przyciągnąć
poprzez jeden nagłówek dziesięć razy więcej osób, niż ta sama reklama z innym
nagłówkiem. Nauczyło go to, by w przypadku KAŻDEGO produktu odwołać się do
właściwych potrzeb potencjalnego kupującego.
Od tej pory, nigdy nie wypuszczał w wielkiej ilości
reklam, które nie zostały przetestowane. Odkrył bowiem, że jeden rodzaj apelu
może generować zapytania o próbkę po $14,20 za każde, podczas gdy inny apel —
dotyczący tego samego produktu —po 40 centów każde.
W ten sposób, Hopkins nauczył się, by nigdy nie wydawać
dużych pieniędzy na spekulacje i zgadywanki. Zawsze najpierw testował kilka
wersji danej reklamy, po czym wybierał tę najskuteczniejszą, która posłużyła do
reklamowania produktu na dużą skalę.
***
Artykuł napisał
Łukasz Kamiennik.
Jeśli potrzebujesz więcej sprawdzonej wiedzy,
taktyk i
strategii zwiększających sprzedaż
i zyski, wejdź na bloga Łukasza:
www.TotalCopywriting.pl
Autor: grzegorz